"Zwykła" mama

Śpią!!

Śpią! Zasnęły obydwie!

Co teraz?? Z radości nie wiem co pierwsze chwycić. Czytać? Gotować? Sprzątać? Ćwiczyć? Położyć się? Zadzwonić do kogoś? Pierwszy szał minął. Zamiast pisać teraz: „kto by pomyślał, że będąc rodzicem, decydujesz się na oddanie swojego czasu na usługi? Co za niefart. Kto by się spodziewał”, proponuję myśl zionącą – mam nadzieję – nieco większym optymizmem. A zatem, nazwijmy to tak: To zupełnie jak w pracy na co najmniej jeden etat. Co najmniej, bo niepozorne czynności składające się w jedną całość zajmują naprawdę dużo czasu. Do tego L4 albo urlop nie wchodzą w grę.

Nie chcę jednak uderzać w ton wielce „cierpiętniczy” – że bycie rodzicem wymaga TYLU wyrzeczeń. Myślę sobie, że tak – rzeczywiście wymaga, ale to nie działa tylko w jedną stronę. Wbrew wszystkim utartym opiniom, dzieci naprawdę dają radość. I nie mówię tego jako „uciemiężona matka polka”, która swoje potrzeby świadomie lub mniej, upycha głęboko w kąt, bo „przecież dzieci są najważniejsze”. Uważam, że we wszystkim trzeba zachować umiar i zdrowy rozsądek. Ot tak, po prostu.

Zwykła mama, żona niezwykłego męża, wdzięczna Temu na Górze za to co mam. A mam milion pomysłów na minutę i ogromny apetyt na więcej. Welcome to my place 😎

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *