Ona i On

Boska…! Boska? Boska. I kropka.

Czy kiedyś zastanawialiście się nad istotą kobiecości? Co to znaczy, być „kobiecą”? Czy to stwierdzenie jest w ogóle dzisiaj modne? Czy „fajnie jest” nosić się kobieco? A może to w ogóle „obciach”, żeby przyznawać się do swojej „kobiecości”? Podskórnie wyczuwam, że wielu osobom kobiecość kojarzy się z delikatnością, wrażliwością i ….podatnością na zranienia. A więc z taką nieudolną, kruchą wersją osoby. Zamiast takiego podejścia, proponuję przyjrzenie się sprawie od innej strony. Która z Nas, drogie Panie, nie chciałaby być uważana przez innych za boską? Brzmi dwuznacznie? Oczywiście, że tak 🙂 Sięgnijmy więc do konkretów. Według Słownika Języka Polskiego wyraz ten jest synonimem określeń „wspaniały, cudowny, piękny” , ale także dotyczy opisu Boga (czego z resztą nie trudno się domyślić, sądząc po źródłosłowie). I tak dochodzimy do sedna sprawy. Możemy bowiem przyjąć za perspektywę boskości, że to po prostu coś wspaniałego (jak czytamy w definicji), albo odnieść to określenie własnie do Siły Wyższej. A wtedy, wtedy dopiero powstanie coś naprawdę wspaniałego😍 Wracamy teraz do nas, babek, bądź – jak kto woli – kobiet (moim zdaniem brzmi dość poważnie, dlatego staram się stosować zamienniki😎). Oczywistym jest, że najświętszą z Kobiet w Kościele jest Maryja, czyli Matka Boska. To Ona ma być dla nas wzorem, inspiracją do naśladowania.  Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Bo co właściwie oznacza to, że mamy naśladować Maryję? I do tego jeszcze w byciu kobiecą? Przecież nic nie wiemy na temat tego, jak się ubierała, czy się malowała (o ile w tamtych czasach można mówić o „makijażu”😎😅). Skąd więc brała się Jej boskość? Na zdrowy rozum: definicja SJP mówi:…no właśnie. Czy Maryję można określić jaka wspaniałą? Piękną? Zapewne. Na marginesie: jeśli, drogi Czytelniku, jesteś zainteresowany postacią Matki Bożej samej w sobie, polecam przeczytać np. „Kecharitomene” – ks. D. Chmielewskiego, albo „Życie Maryi” – K. Emmerich. Bardzo mocno pokazują Jej postać od „podszewki”.

Niemniej, Kościół Katolicki uczy nas (i to już od szkoły podstawowej), że: najpierw było Zwiastowanie, potem okazało się, że Maryja jest w ciąży, a potem, że narodził się sam Bóg. W międzyczasie jeszcze są objawienia Aniołów, itp. Wszyscy wiemy, że tak było i już. Warto jednak, zastanowić się nad tym, jak ta historia musiała wyglądać wtedy, okiem samej Maryi. Na dobrą sprawę, musiał być to skandal za skandalem, o czym w większości nie myślimy. Czyli: skandal obyczajowy z Maryją, Józefem i Jezusem w rolach głównych. I tu w końcu dochodzę do istoty rzeczy: Maryja wykazała się ogromnym, ponadludzkim wręcz zawierzeniem Bogu. Ani przez chwilę nie zwątpiła w to, że idzie dobrą drogą. A okazji do zwątpienia było mnóstwo, jak sądzę. Wystarczy przeanalizować tajemnice Różańca Świętego; zaczynając od Zwiastowania, poprzez Ofiarowanie małego Jezusa w Świątyni, po śmierć Chrystusa na Krzyżu. W tych wszystkich wydarzeniach Maryja była obecna, choć nie zawsze na pierwszym planie. Jej sposób bycia, łagodność i właśnie ta zgoda na przeprowadzenie woli Boga (a nie swojej własnej) w Jej życiu świadczą o boskości. Tutaj znowu zrobię małą dygresję, i polecę tym razem film: „Maria z Nazaretu”, który można znaleźć pod linkiem: https://gloria.tv/video/EoGaR8nrzREA3m37asQWSKzqt . To moje osobiste odkrycie poprzedniej zimy, gdy siedząc na urlopie macierzyńskim, zaczęłam wgryzać się w temat. Film zaskoczył mnie i bardzo poruszył. Wracając do tematu. Teraz nastąpi zdanie, które brzmi jak to, czytane podczas Mszy na kazaniu: „To piękne świadectwo i prawda, jaką każda współczesna, prawdziwie boska kobieta powinna wziąć sobie do serca i naśladować”. A teraz małe sprostowanie: Słysząc zewsząd słowa o „wiernym naśladowaniu Maryi” można odnieść wrażenie, że „tak, tak, przecież słyszę. Po raz setny. I nie wnosi to nic nowego. To o co chodziło z tą Maryją?”. Po prostu, z czasem stwierdzenie to staje się bardziej utartym frazesem niż faktem. Tymczasem boskość, a więc świadczenie o Bogu, objawia się w wielu różnych aspektach.  

Boskość to nasz wygląd. Wygląd, którym mamy świadczyć o przynależności do Chrystusa, o byciu córką Króla. Nie od dzisiaj wiadomo, że jest to sfera ważna, do której my, kobiety, przywiązujemy dużą wagę. Mnie osobiście bardzo relaksuje przeglądanie katalogów z ciuchami. Przy okazji dowiaduję się, co mi się podoba, a co nie. Lubię wyobrażać sobie, jak wyglądałabym w danej kreacji. W zasadzie to w wyobraźni mam swoją „drugą szafę” 😅, a kwestia zakupów to już zupełnie inny temat 😁😎 Schludność ubioru, elegancja i skromność są świetnymi sposobami na to, aby właśnie ten cel osiągnąć. Boskość to także nasze zainteresowania i pasje. To coś, dzięki czemu odpoczywamy, nabieramy sił i chęci do dalszego działania. Coś, czym wyrażamy ukryte pragnienia naszego serca. Warto je odkrywać i realizować, bo tylko wtedy pokazujemy światu swoje piękno i nim „zarażamy”. A wierzcie mi, to naprawdę ma znaczenie. 🤩To także dobre traktowanie siebie i innych. To przede wszystkim świadomość tego, że moja wartość nie zależy od innych ludzi, wyglądu, osiągnięć w pracy, doświadczeń z przeszłości, nawet od tego co myślimy na swój temat. Ona zależy od Boga, który naprawdę chce naszego dobra i traktuje nas jak księżniczki. Wreszcie – boskość, to pozwolenie na to aby Bóg działał ze swoją wolą w naszym życiu. To najwyższy i najtrudniejszy poziom.  Najtrudniejszy, bo polegający na założeniu, że wszystko, cokolwiek nas spotyka jest darem i dzieje się dla naszego dobra. Nawet jeśli początkowo w ogóle na to nie wygląda. Czyli dokładnie tak, jak zrobiła to Maryja.

Każda z nas jest inna. Bo każdą z nas Bóg stworzył inaczej, różnorodnie, i w tym tkwi nasze największe piękno. Piękno przez „duże P”. To wiara w to, że Bóg nas stworzył jako jedyne, niepowtarzalne i że po prostu nas kocha. Ze wszystkimi wadami i zaletami, wrażliwością, emocjonalnością i marzeniami. To od nas zależy, jak odpowiemy na zaproszenie do przeżywania swojej kobiecości.  Tak więc, Boska Kobieto –jesteś idealna. Idealna w oczach Boga. Czy pozwolisz, aby tak właśnie było? 👸

Zwykła mama, żona niezwykłego męża, wdzięczna Temu na Górze za to co mam. A mam milion pomysłów na minutę i ogromny apetyt na więcej. Welcome to my place 😎

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *