Uncategorized

Mary confirms Eve

-Mamo, czy mogę pobawić się tym? -Nie, córeczko. To jest nóż, jest bardzo ostry i możesz się nim skaleczyć. – Dlaczego? – Bo tak już jest. Proszę Cię,odłóż go z powrotem.

Po chwili;

– Mamo, boli! – Mówiłam córeczko, że możesz się skaleczyć, dlaczego nie posluchałaś? – Bo nie wiem…. -Daj, już dobrze, założymy plasterek i będzie po sprawie.

Kilka lat później:

– Mamo, czy mogę iść do Anety do domu?

– Wolałabym nie. W zeszłym tygodniu mijałam ją pod szkołą. Strasznie przeklinała, a o ubraniu nie wspomnę. Jesteś pewna że to dobre towarzystwo dla Ciebie? -oj, mamo, nie przesadzaj, każdy robi jak chce. – Mimo to, wolałabym żebyś tam nie szła.

Następnego dnia;

-córeczko, coś się stało? Wyglądasz nieswojo….

-ech, nic, bo wiesz, widziałam się wczoraj z Anetą, tą, o której Ci mówiłam. Przez całe spotkanie nie odezwała się do mnie ani słowem, a na koniec zmierzyła mnie od góry do dołu i powiedziała że wyglądam jak „niewyglad „. – chodź tu córeczko, opowiedz mi wszystko jak było. Napijesz się że mną herbaty?

Ona. Mama. Ciepła, serdeczna, pocieszająca. Mało tego, dobrze wie o tym, że coś przeskrobalismy, a mimo to…pociesza. Czasem są takie sytuacje, gdzie mówimy sami do siebie; „ale głupotę zrobiłam/zrobiłem”, i szukamy się w głowę. A co robi Maria? Bo to o Niej dzisiejszy post. Maria pociesza. Tak, jak na obrazie; pociesza rajską Ewę, czyli każdą z nas. Każdą kobietę, która zdecyduje się przyjść do Niej i opowiedzieć o swoich sprawach. I nie, nie jest na nas zła. (To była pierwsza myśl, która nasunęla mi się po pewnych minionych wydarzeniach;” czy Ty, Matko Boża, nie jesteś na mnie zła za to, że tak wyszło?”. W odpowiedzi przyszedł obraz który możecie podziwiać wyżej i refleksja, że Maria się nie gniewa, bo po prostu jest cała Miłością <3. I pomimo tego, że ewidentnie coś zepsułam i było mi lo prostu głupio. Poza tym, Maria w ostatnim czasie bardzo mocno jest z naszą rodziną, w codzienności. Bardzo nam pomaga; w domu zapanowała atmosfera wzajemnego zrozumienia, jest mniej nerwowo (w dobie pracy zdalnej i koronawirusa wcale nie jest łatwo zachować spokój przy trójce małych dzieci). W dodatku relacje z niektórymi osobami, które latami były mocno, nazwijmy to, poszarpane, nagle się poprawiły. Zrozumiałam, że zmiana zaczyna się ode mnie. W kwestii relacji rodzinnych możnaby wymieniać długą listę tego co zadziałała Matka Boża, ale jedno jest pewne; zadziały się małe cuda. A jako wisienka na torcie dodam, że od niedawna jeździmy nowym, rodzinnym samochodem. Też wymodlonym. Nie mam juz żadnych wątpliwości że za tym wszystkim stoi Ona; Maria. Pociesza i pomaga. Tym, którzy tego chcą.

Zwykła mama, żona niezwykłego męża, wdzięczna Temu na Górze za to co mam. A mam milion pomysłów na minutę i ogromny apetyt na więcej. Welcome to my place 😎

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *