Uncategorized

O wdzięczności.

Ostatnio przypomnialam sobie, że kiedy chciałam zakładać bloga, pierwszym pomysłem na nazwę, bylo: „dwa pokoje z kuchnią”. Wydawała mi się wtedy taka świetna (nota bene; trafiona, bo właśnie tyle pokoi mamy w mieszkaniu, ale, jak się okazalo; już w sieci zajęta), bo po pierwsze, miałby to być skrót myślowy przenoszący czytelnika do realiów naszej rodzinki (wspomniane wyżej niecałe 50 m²), a po drugie ,byłoby tak świetnie opisywać swoje perypetie i inne codzienności, stawiając się w roli „bohatera ” , mającego do dyspozycji tak ograniczoną przestrzeń i trójkę małych jeszcze dzieci. Rozumiecie? „Jestem wdzięczna, i poza tym to taka świetna, bo teraz pokażę całemu światu że daje radę pogodzić wychowanie, opiekę, prowadzenie domu i jeszcze milion innych rzeczy, w dodatku na tak małym metrażu „.

Na szczęście potem przyszło tzw. Real Life, i okazało się, że pięknie nazwane praktykowanie wdzięczności ” na pokaz” wcale nie jest takie łatwe. W ogóle, świadome praktykowanie wdzięczności nie jest łatwe. Były momenty, gdzie bycie wdzięczna było ostatnią rzeczą o jakiej miałam ochotę myśleć, a co dopiero mówić czy pisać. Dzięki Bogu jednak (nie bez powodu używam na początku zdania tego właśnie sformulowania), zaczynam naprawdę doceniać codzienność i wszystko to mam dookoła. Tak więc, dzisiaj w prostszej formie przekazu, to, co sprawiło mi radość, podniosło na duchu albo po prostu wszystko to, co uświadomiłam sobie, że jest prawdziwym skarbem ,przez duże „S”;

Enjoy!

Zwykła mama, żona niezwykłego męża, wdzięczna Temu na Górze za to co mam. A mam milion pomysłów na minutę i ogromny apetyt na więcej. Welcome to my place 😎

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *