The Grufallo, czyli straszny potwór.
Dzisiaj kolejna porcja „angielskości” dla dzieci. A mouse took a stroll…..wiecie o kim mowa? Bardzo znana książeczka, o małej dzielnej myszce wędrującej przez las w poszukiwaniu jedzenia. Zamiast tego, znajduje potwora, który wcale nie jest tak odważny jak by się wydawało. Najpierw zalety. Książka rymowana, krótka, wdrażająca w rytm (sprawia że łatwo zapamiętać najważniejszych bohaterów – fox, owl, snake, mouse, oraz całe wyrażenia, jak np. „Where are you going to”, albo „Good bye little mouse”, itd., które powtarzają się regularnie w całej historii). Jednocześnie uczy i bawi. Dodatkowo świetnie wykonana oprawa książeczki (mówię o tej zakupionej w wydawnictwie Macmillan) – mały format, sztywne strony. U nas od jakiegoś czasu do pierwszej części, dołączyła druga – czyli książka pt. „The Grufallo’s child”. Zalety „działają” na tej samej zasadzie, tym razem inne zwroty i słowa („Aha! Oho! A trail in the snow! Whose is this trail and where does it go?”, lub fraza: „The snow fell fast and the wilnd blew wild. Into the wood went the Grufallo’s child”.) Tym razem to małe dziecko Grufallo (dziewczynka! 🙂 ) idzie do lasu w poszukiwaniu strasznej myszy (The Big Bad Mouse), która okazuje się być małą sprytną myszką, wykorzystującą….cień księżyca. Kolejna porcja wiedzy o odwadze i nauki sprytu. Podobnie jak poprzednik – uczy i bawi. W naszej domowej wersji, książka już nie z wydawnictwa Macmillan, więc format i wydanie inne, ale liczy się zawartość 😉 Wokół Gruffalo powstało mnóstwo innych aktywności, bo to nie sama książka. Jak na szanującą się opowieść, i do tego tak popularną, The Gruffalo można poznać także na ekranie komputera. Na stronie https://www.gruffalo.com/ – można pograć (uwaga dzieciaki!) , a także znaleźć ciekawe inspiracje dla nauczycieli. W zasadzie to moje najnowsze odkrycie, więc dzielę się nim ze światem 😎 Na tym nie koniec. Oprócz wyżej wymienionych atrakcji, The Gruffalo istnieje również w wersji filmowej – obydwie części. Dla wielu z Was to pewno nie nowość, dla nas też nie 😉 i z niecierpliwością czekamy na to aż dziewczyny będą gotowe na to żeby obejrzeć małą mysz na ekranie (jeden film trwa około 25 minut, więc to optymalny czas, w dodatku ze świetną, moim zdaniem, muzyką). Próbkę filmową można zobaczyć tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=ZOZ87BTZuZQ . A na koniec: tzw. wisienka na torcie, czyli jak przerabiamy bajki w domu? W linku nagranie do tego jak czytamy pierwszą książeczkę – dwa lata temu – co poskutkowało tym, że około roku temu, nasza starsza Latorośl zasypiała kołysana rytmem Gruffalo. Wszyscy domownicy mieli szybki kurs czytania po angielsku 😀 https://www.facebook.com/e4k.blog/?eid=ARD1PKoX39seqc5ZfhdaYFZ42JwxRZVZctYeVG-0p5rX_lVqVBLumKE7udXLwKIgceEBtI_oCPQ5_F_T
W ogólnym rozrachunku ; polecamy, i sami co jakiś czas odświeżamy.
Agnieszka
Zwykła mama, żona niezwykłego męża, wdzięczna Temu na Górze za to co mam. A mam milion pomysłów na minutę i ogromny apetyt na więcej. Welcome to my place 😎
TNM - czyli Totalnie Nieperfekcyjna Mama
Czy Wy też tak macie??
Zobacz również
Tak zwana prokrastynacja. No i przecież to nie takie łatwe.
14 sierpnia, 2020
Mój odpoczynek. Dzień święty święcić.
14 sierpnia, 2023