Everyday life,  Kultura

Masz talent z którym nie robisz absolutnie nic…czyli co zrobiłby Juliusz?

Czasami bywa tak, że wszystko mamy pięknie ułożone. Praca, mieszkanie, znajomi. Wszystko jest, działa i niby wszystko jest „okej” – jak to mówią. Codziennie rano wstajesz (z mniejszym lub większym zapałem, ale co tam, przecież każdy miewa gorsze dni), idziesz do pracy (no może nie jest to ta wymarzona, ale pozwala na to żeby jakoś żyć, w końcu pracować trzeba. Lepsza taka niż żadna), wracasz do domu (dom jak każdy inny, nie zawsze tylko wiadomo co się w nim zastanie po powrocie. Czasem względny spokój, a czasem niewybrednych i niekoniecznie proszonych gości). Spotykasz się z kumplem (co? trawa? od wieków tego nie robiłem, stary, nie ma mowy, nie mogę, jutro idę do pracy). Kładziesz się spać i…wstajesz rano, idziesz do pracy, wracasz do domu, spotykasz…..Niby wszystko gra, nie widzisz „przeciwwskazań”, ale mimo wszystko nie jest do końca tak jak byś chciał.

Ten krótki wstęp to mały przedsmak filmu „Juliusz” w reżyserii Aleksandra Pietrzaka. Film powstał w 2018 r, więc jest praktycznie świeży. Polecam obejrzeć całość, ku refleksji, a o tym czy się spodoba czy nie, jak zwykle – dyskusji nie będzie, bo o gustach się nie dyskutuje 😎 Dla mnie dość cenne było przesłanie, dlatego polecam jak wyżej: ku refleksji.

Wracając do tematu. Czasem nasze ulubione „cosie”, mogą być zakopane na własne życzenie – tak jak w przypadku tytułowego Juliusza. Pozwolę sobie uchylić rąbka tajemnicy i zdradzę, jakie słowa kieruje do głównego bohatera jego niedoszła – jeszcze dziewczyna: „Mam kłopoty ale przynajmniej mam odwagę spełnić swoje marzenia. A ty co? Pan profesor. Pouczasz wszystkich co robić, a sam nie masz odwagi zrobić nic ze swoim życiem. Masz pracę której nienawidzisz, ojca z którym nie potrafisz się porozumieć i talent, z którym nie robisz absolutnie nic.” Jak się okazało, szanowny pan Juliusz potrafił świetnie rysować, ale ……tylko do szuflady. Dopiero pod wpływem tej odważnej i dość kontrowersyjnej kobiety, ucina wszystko jednym ruchem i zaczyna robić to, co dawno powinien. Między innymi pokazuje światu swoje prace. Można by rzecz z wielką ulgą: „w końcu”!

Bardzo zapadł mi w pamięć ten film i jego przesłanie. Nie traćmy więc czasu na bzdury, bo – mówiąc potocznie – szkoda życia na, za przeproszeniem, pierdoły. A jak się chce, to można. Po prostu.

Kobieta z Duszą ( i talentami🤩)

Zwykła mama, żona niezwykłego męża, wdzięczna Temu na Górze za to co mam. A mam milion pomysłów na minutę i ogromny apetyt na więcej. Welcome to my place 😎

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *